„Przyjacielu, nie bądź perfekcjonistą. Perfekcjonizm to przekleństwo i stres. Albowiem drżysz, żeby tylko trafić w sam środek. […] nie bój się błędów. Błędy to nie grzechy. Błędy to jedynie sposób zrobienia czegoś inaczej, może bardziej twórczo. […] Bądź z nich dumny. Miałeś odwagę dać coś z siebie”.
F. Perls, Wókół Śmietnika, przeł. W. Marcysiak, s. 114.
Odpuść sobie
W cytowanym wyżej akapicie z książki Fritza Perlsa (założyciala Psychoterpii Gestalt) dostajemy sposób na łatwe zrozumienie i poradzeninie sobie z problemem perfekcjonizmu. Odpuść sobie, zostaw się w spokoju, nie musisz robić tego na 100% itd. Na poziomie racjonalnym, w myślach, w codziennym funkcjonowaniu, wszędzie gdzie mozna zastosować te prostą radę, ona działa, nawet może stać się naszą mantrą. Łatwo powiedzieć, skoro tu trafiłaś/trafiłaś może pojawi ci się teraz taki komentaż. Tak, łatwo się mówi. Ale Jak to zrobić?
Jak TO zrobić, czyli mówiąc wprost: zaufać sobie w świecie, w którym tak łatwo podlegamy krytyce innych, tak łatwo sami krytykujemy. W epoce socjalmediów, których zadaniem jest podawanie nam obrazu innych jako wzorców, w epoce napędzania niezadowolenia z siebie, w różnych obszarach, np. jeśli chodzi o wygląd, wiedzę, majątek, relacje, obecność gdzieś, same przeżycia, doświadczenia które są udziałem innego mogą stać się rodzajem naszej niedoskonałości.
Czasem potrzebować będziemy specjalnych warunków, aby poczuć się bezpiecznie na tyle, żeby uwieżyć w siebie i naszą wrodzoną wartość. Często potrzebujemy wiele mniejszych doświadczeń, interakcji, w których sami nauczymy się doświadczać wsparacia i uznania, poczujemy się dostatecznie utwierdzeni w swojej wystarczalności, by sobie zaufać. Czy po prostu doznająć wsparcia, czyli przyjęcia tacy jacy jesteśmy odzywskamy zaufanie do własnej wartości. Są to doświadczenia, w których drugi nie ma wymagań, w kórych możesz się odsłonić i zostać uznaną_y, taką jaka_i jesteś.
Tonąc, resztką sił chwytasz powietrze
Osoba, żyjąca bez wsparacia, we wasnym wnątrzu jak i z zewnątrz, żyje zadłużając się we własnym ciele. To życie przypomina łapanie powietrza przez tonącego. Osoba tonąca łapczywie, z impulsu krztusi się wodą, czyli oddycha w „złym” środowisku, w miejscu w którym nie otrzymuje powietrza, tylko wodę, która jest zagrarzjąca, a nie karmiąca. Można sobie wyobrazić, że taka osoba nie całkiem tonie, ale oddychając, czerpie powietrze nie potrafiąc znaleźć się nad powierznią wody. Nie zawsze udaje jej się utrzymać w przestrzeni, gdzie może wziąć swobodny oddech. Dusi się w różnych relacjach i zaporzycza się, doznaje długu tlenowego. Podobnie w życiu, osoby bez samowspracia i wsparcia z zewnątrz mylą realne wsparacie, z formami przemocy, albo trudnymi relacjami, nie potrafią odróżnić co wspraciem nie jest, a jest w zazadzie tylko kolejnym przytykiem, wzbudzającym krytyczne głosy. A będąc w dużym stresie ulagają wewnętrznej presji mówiącej o ich „bezwartściowości”, uszkodzeniu wewnętrznym, ulagają presji oceny własnej i zewnętrznej.
Stajesz się dłużnikiem siebie samego, można powiedzieć, że jesteś sobie winny wsparacie, i sam na sobie je wymyszasz, w jeszcze bardziej agresywny, krytyczny i instrumntalny sposób, traktujesz sebie jak uszkodzoną maszynę, którą należałoby naprawić, jak niesforne, nieutalentowane dzicko, popychasz się różnymi słowami, które pobudzają cię do czucia się jeszcze gorzej. Mogą myśleć też, że jeżeli się dobrze sprawują to w końcu świat wypełni się dla nich takim wsparciem które zapewni im spokój. Tym samym, są w będnym kole perfekcjonizmu, w kórym krytyczy partner staje się sprzymierzeńcem krytycznego głosu wewnątrz.
Osiągnięcia i perfekcja w działaniu
Często bez efektów szukamy tego potwierdzenia w osiągnięciach i w relacjach, pragniemy bliskości, często po to, by doświadczyć czegoś co można nazwać bezwarunkową akceptacją.




