Wyobraź sobie taką sytuację chłopiec siedzi na dywanie i bawi się zabawkami, które otrzymał niedawno z okazji powiedzmy dnia dziecka. Zaciekawiony i rozochocony konstuuje fantastyczne zamki, lub samochody, ma 4, może 5 lat. Wie, że rodzic, może to mama, lub tata, kręcą się wokól. Pragnie być widziany, to spojrzenie, które dodaje mu odwagi energii, spojrzenie rodzica, przychylne, karmiące i kojące. Budujące bezpieczeństwo. Kiedy biegnie do rodzica z czymś co udało mu się zbudować, lub z czymś czego nie potrafi zrobić, słyszy: zaczekaj, nie teraz, nie zawracaj głowy. Rodzić jest zajęty, zapracowany, w emocjach, z którymi sobie radzi lepiej lub gorzej. Nie ma go tu i teraz, dla tego małego człowieka. Zainteresowanie jest słabsze, albo większe. Może w ogóle go nie ma. Chłopiec powtarza te prośby, nawet się złości. Wtedy rodzic karze go za jego złość. Może podejmuje decyzję, że teraz już tylko będzie siedział w pokoju i budował, ale budował bez widowni. Może wtedy rodzice się kłócą, albo milczą, albo tęsknią za sobą. Taka jest jego rzeczywistość, takie jest życie, taka jest rodzina, dom. Musi byc grzeczny, bo kótnie zaczynają się gdy
Po jakimś czasie, wśród rówieśników, kiedy może ma 12 lub 13 lat wydaje wydaje mu się, że jest niewidzialny, nie świadomie, bo jeszcze tego nie wie. Stoi obok, albo w grupce, jednak orientuje się, żeby zadowolić innych, przyciągnąć uwagę musi grać jakiegoś, znów grać. Bo jeśli będzie taki jaki jest nie uzyska tego spojrzenia, potwierdzenia.
Pojakimś czase staje przed problemem, czy i jak ja sam jestem. Czy jestem tylko maską? Fasada, sztuczny uśmiech, ciało naprężone, szerokie barki. Staje się zależy od innych. Tyle wymaga od siebie, wewnętrznie potrzebuje ciepłego otulenia wzroku, ciepłego dotyku i obeności. Tego nie miał tego nie było, a może było, dlatego tak za tym teraz tęskni.
Kiedyś otuli go pytanie zadane swojemu wewnętrznemu dziecku: czego ten chłopczyk nie mógł powiedzieć, chodź, postaram się tego wysłuchać, rozluźnij się, i posłuchaj co jest potrzebne do wypowiedzenia, tak kiedyś nie byłeś słuchany, byłeś dyskredytowany, umniejszany, zakopotany i sam. To jest wielki strach.
Można mieć tylko nadzieję, że uważnienie tej potrzeby da mu siłę do bycia bez masek.




